Piece czy kominki

Piece czy kominki

 

Budowa kominka była zdecydowanie prostsza i tańsza niż postawienie pieca. Dlatego kominki budowano znacznie częściej. Ponieważ nie wszystkie pomieszczenia były w wystarczającym stopniu ogrzewane, przy palącym się kominku zbierali się wszyscy domownicy. Prócz malowniczości, kominki posiadały szereg bardzo praktycznych zalet. Zajmowały mało miejsca, były źródłem światła przy prostych robotach, a nawet czytaniu.  Zanim zaczęto budować kanały wentylacyjne, zapewniały stały dopływ świeżego powietrza. Było to istotne, bowiem z obawy przed przeciągami, nie otwierano okien. Przy kominku nie groziło zaczadzenie. Kominki dawały ciepło natychmiast po rozpaleniu ognia. W ich wnętrzu, bez większych problemów, można było podgrzać lub ugotować jedzenie. Zanim upowszechnił się zwyczaj korzystania z nocników (według Kitowicza, w Polsce, nastąpiło to pod koniec panowania Augusta III czyli w XVIII wieku),  zdarzało się, zwłaszcza w zimie, że goście lub domownicy, zamiast wyjść na zewnątrz, załatwiali niektóre swoje potrzeby fizjologiczne do kominka. Do wad kominków należy zaliczyć brak akumulacji ciepła, łatwe wyziębianie pomieszczenia oraz, w związku z błędną konstrukcją kominów, częste przypadki cofania dymu do pomieszczeń. Zdarzało się też, że od otwartego ognia ulegały zapaleniu ubrania osób, które zbytnio przybliżyły się do kominka. Z różnych źródeł wynika, że kominki stawiano przede wszystkim w sieniach i sypialniach.

Z końcem XVI wieku zaczęto stawiać kominek w parze z piecem. Inwentarz tykociński z roku 1571 podaje, że w starym drewnianym domu na zamku był w izbie głównej piec biały polewany, a przy nim kominek murowany. Budowanie w jednym pomieszczeniu i pieca, i kominka, było dość często praktykowane. Budującym najwidoczniej chodziło o połączenie zalet jednego i drugiego sposobu ogrzewania.

Piece na rycinach czy obrazach, w odróżnieniu od kominków, widać rzadko. Wobec tylu zalet kominka, wciąż właściwie pozostaje zagadką, dlaczego  budowano piece. W XV i XVI wieku była to nowość, nawet król chciał mieć piece na swoim dworze. Za jego przykładem poszli zamożni poddani. Interesant, przyjmowany w pomieszczeniu z piecem, będąc sam jego posiadaczem, orientował się doskonale, jaki jest koszt jego postawienia. Wiedział, że ma do czynienia z kimś zamożnym i znaczącym. Piec wysoki na około 2,5 metra, górował nad pomieszczeniem. Mógł prezentować herb właściciela i herby skoligaconych z nim rodów, jego wyznanie religijne, a nawet uświadomić oglądającym, że gospodarz potrafi czytać i zna łacinę. W następnych wiekach raczej nie można tego czynnika brać pod uwagę. Prawidłowo skonstruowany piec jest bardziej sprawny energetycznie od kominka. W piecach można było zamknąć palenisko drzwiczkami, a tym samym zapobiec wywiewaniu ciepła i cofaniu dymu.

Piece stawiano w miejscach reprezentacyjnych: w świetlicach, bawialniach, salonach, jadalniach i być może w pokojach dla dzieci. Ogrzewały też  karczmy i pomieszczenia szkolne. Umieszczano je wszędzie tam, gdzie, przynajmniej okresowo, można było się spodziewać większej liczby ludzi. O piec można było się spokojnie oprzeć bez niebezpieczeństwa samozapalenia.